Dodano 2018-08-30 10:43:33 przez Schronisko Kundelek
Witamy Wszystkich w Schronisku Kundelek Rzeszów!

Mamy zwierzę ze schroniska od 7 listopada 2016. Miał na imię Donatan. Teraz ma na imię SZOT.

Chciałbym przekazać wakacyjne pozdrowienia 2018 oraz informacje o Donatanie, który dziś nosi żeglarskie imię SZOT. Razem z Szantą (Airedale Terrier) rozrabiają, biegają i grają w piłkę. Szot nauczył się przebywania w otoczeniu innych osób, chociaż nie było to łatwe dla niego i dla nas. Rasa trudna ma swoje wymagania, które każdy musiał zaakceptować. Dziś, prawie po dwóch latach jest na dobrej drodze, chociaż jeszcze ma 'bojowe' odruchy z dawnych lat. Najważniejsze, że nie jest agresywny i wymaga mojej jak najczęstszej obecności i spokojnego otoczenia.

Więcej - reszta treści dotyczących aktualności
Dodano 2018-07-02 09:05:55 przez Schronisko Kundelek
Dzień dobry; w ubiegłym roku adoptowałam u Państwa Nanę; przesyłam kilka zdjęć, żeby pokazać, że wszystko u niej dobrze; nawet szczeka (chyba czuje się panią na włościach 😊) ma ładny głos; jest lubiana przez dzieci (sąsiadujemy że szkołą); musiałyśmy z Mamą wymyślić nowe zamknięcie bramki wejściowej, bo Nana jest tak zwinna, że potrafiła sobie otworzyć klamkę, nawet obrotową 😊teraz też zawsze sprawdza, czy gość, który wyszedł nie zostawił przypadkiem zamknięcia nie tak jak powinien😊 zawsze wraca po krótkim zwiedzaniu okolicy; bardzo ładnie chodzi na smyczy na spacery; i już nie zjada swojego jedzeniu w tak wielkim pośpiechu, jak na początku! Jest pierwszym psem, który nie wchodzi do naszego domu, bo trzeba byłoby zaciągać ja siłą; ciekawe jakie miała przeżycia w związku z tym?! Mieszka w swoim "pokoju" przy garażu, w którym ma też wstawioną budę na okoliczność chłodniejszych dni; Bardzo dziękuję

Więcej - reszta treści dotyczących aktualności
Dodano 2018-02-26 11:10:16 przez Schronisko Kundelek
Magik ma się świetnie, bardzo szybko zaadaptował się w nowym miejscu, jest bardzo żywy, zwiedził już każdy kąt w naszym mieszkaniu. Lubi biegać, a że nasze mieszkanie jest dość małe znalazł świetny sposób na rozwiązanie problemu z brakiem miejsca i gdy widzi że nie wyrobi na jakimś zakręcie, skacze, odbija się od ściany i biegnie dalej 😃 uwielbia chodzić po wszystkich szafkach, najlepsze są te które są jak najwyżej, ulubionym miejscem do spania jest półka na szafie 😃 ma też bardzo wykwintne podniebienie 😊bo nie każda karma mu odpowiada, najlepiej żeby każdego dnia była innego smaku. Uwielbia się przytulać, zawsze jak wracamy z mężem do domu musi każdego osobno poprzytulać.



Dodano 2018-02-01 19:45:39 przez Schronisko Kundelek
Dzień dobry,
końcem października adoptowaliśmy od Państwa Waniutka. Początkowo był zachowawczy w nowych sytuacjach, ale teraz jazda samochodem, windą czy odwiedziny znajomych już nie są dla niego problemem. Całkowicie się już zadomowił i wszystkim dostawcom jedzenia oznajmia szczekaniem, że to jego dom. Ulubionym zajęciem Waniuta jest oczywiście wylegiwanie się, chociaż czasem szaleje jak szczeniak i zupełnie nie widać po nim, że ma już 13 lat. Zawarł nawet znajomość z uroczą koleżanką, która przy każdym spotkaniu zapewnia mu dużo zabawy 🙂 Jest kochanym psiakiem i choć może to brzmi banalnie - naprawdę wniósł do naszego życia dużo radości :)
Wiele osób pyta nas dlaczego wybraliśmy starszego pieska, a prawda jest taka, ze to my mamy szczęście że na niego trafiliśmy 🙂
Pozdrawiamy i zachęcamy wszystkich, którzy zastanawiają się nad adopcją zwierzątka ze schroniska - WARTO :)




Więcej - reszta treści dotyczących aktualności
Dodano 2017-11-15 11:58:53 przez Schronisko Kundelek

15 listopada mija rok od chwili, gdy Jaro przekroczywszy próg „Kundelka” ruszył w drogę do swojego nowego domu. Nasza wspólna przygoda zaczęła się od tego, że kilka tygodni wcześniej zaczęłam regularnie odwiedzać schronisko i powoli poznawać jego mieszkańców. Niewiele wcześniej odszedł mój 16-letni piesek, więc moim zamiarem było dać dom kolejnemu zwierzakowi. Początkowo nie myślałam, że będzie to Jarek. W pewnym momencie byłam już prawie zdecydowana, by adoptować Władzię (która i tak dołączyła do stada kilka miesięcy później, tworząc z Jarkiem zgrany duet). Jednak podczas kolejnych wizyt w „Kundelku” zaczęłam zauważać, że Jaro zaczyna mnie rozpoznawać, reaguje na moje wołanie oraz coraz chętniej daje się głaskać – i tak zaczęłam dojrzewać do decyzji o połączeniu naszych losów na stałe. Wreszcie przyjechałam do schroniska i wzięłam go na godzinny spacer, po którym już oficjalnie dokonał się proces adopcji.

 

Początki w domu nie były jednak kolorowe. Kilka razy zdarzyło się, że Jaro warczał i próbował atakować koty. Wydawało się, że ziściła się moja najgorsza obawa... Szczęśliwie dla wszystkich, po 2-3 tygodniach ta agresja Jara przeszła w obojętność, a w późniejszym czasie w akceptację. Czasami jeszcze próbował startować do okolicznych, nie-domowych kotów, ale to też już dawno minęło.

 

Przez pierwszy tydzień pobytu u siebie, Jarek w ogóle nie szczekał. Patrząc na jego bieganie po ogrodzie wydawało się, że nowy teren trochę go przeraża. Otwierał pyszczek (tak zachowuje się w stresie) i czujnie rozglądał się na wszystkie strony, spodziewając się zagrożenia. Gdy szliśmy na spacer, również był nerwowy; zobaczywszy biegnącą sarnę wpadał w przerażenie. Teraz jest dużo bardziej pewny siebie, sarny nie robią na nim wrażenia, w przeciwieństwie do ich bobków – niestety uważa je za kulinarną znakomitość... ;)

Jaruś wciąż preferuje tereny polne i łąkowe, a przebywanie w zgiełku miasta jest dla niego stresujące, ale radzi sobie. Przyzwyczaił się do jazdy samochodem, kilka razy podróżował też autobusem, a nawet odwiedził mieszkańców domu pomocy społecznej :)

 

Jarek to pies „z przeszłością”. Trafił do schroniska lękliwy i nienawykły do kontaktów z ludźmi, dlatego raczej nie będzie nigdy śmiałym i super towarzyskim psem - wciąż zachowuje duży dystans wobec osób, których dobrze nie zna. Ale to nie ma znaczenia. Ważne, że czuje się bezpieczny i kochany. Nasza więź wciąż się rozwija i jest bardzo pozytywnym doświadczeniem, a Jaro szczodrze okazuje mi swoje przywiązanie i ufność. Jest bardzo mądry i wspaniały, a codziennie rano i wieczorem, rytmicznie uderzając ogonem o podłoże wyciąga się brzuchem do góry i domaga się swojej porcji pieszczot. Gdy wracam do domu, merda ogonem jak szalony i z radością mnie wita. Bywa też psotny – pewnego dnia sforsował pokrywkę od brytfanny i pochwycił stygnącą pieczeń – zdążył zjeść połowę;).

 

Mogłabym jeszcze długo pisać o Jarku, ale napiszę tylko, że u niego bardzo dobrze. Chciałabym natomiast zachęcić do poznawania kundelkowych podopiecznych, nawiązywania z nimi relacji i oczywiście do adoptowania. W zwierzętach, także tych które spędzają w schronisku wiele lat lub wydają się „nieadopcyjne”, tkwi ogromny potencjał. Potrzeba tylko dać im szansę, a dadzą w zamian wszystko co mają, a to po wielokroć rekompensuje wysiłek związany z podjęciem się opieki nad pupilem. Historia Jarka jest jedną z tych, która pokazuje, że warto próbować, bo każdy schroniskowy zwierzak zasługuje na swojego człowieka i na własny dom. Każdemu życzę tak wspaniałego psiego lub kociego kompana, jakim dla mnie stał się Jaro, Pies przez duże „P”!




Więcej - reszta treści dotyczących aktualności

strony:

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | ->

Imieniny obchodzą:

posłuchaj piosenki "Pieskie serce"

O nas


Schronisko dla bezdomnych zwierząt
"Kundelek" w Rzeszowie przy ul. Ciepłowniczej 3

Logowanie

Email
Hasło

Newsletter

Produkcja i hosting: ZETO-RZESZÓW Strony www - Strony internetowe - Aplikacje internetowe - Sklepy internetowe - Portale korporacyjne
Odwiedziny:
4057305
Nowe zasady dotyczące cookies W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.
[zamknij]